Serwis przez 8 lat prowadził pedagog liceum - Marek Podgórski
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Jaki aparat kupić? Co wybrać?


    To pytanie pojawia się jak zmora, nocny koszmar.
Mam tyle a tyle złotych, co kupić? Oto krótki poradnik zaczerpnięty z DIGITAL FOTO VIDEO - dotyczy tzw. "kompaktów".


Zdecydowaliśmy się: chcemy aparat cyfrowy! Po namyśle zrezygnowaliśmy z lustrzanki i planujemy nabyć kompakt. Który jednak wybrać, gdy na rynku dostępne są dziesiątki modeli? Pomożemy, podając wędkę, a nie rybę: nie wskazujemy konkretnego modelu, ale przedstawiamy listę cech, na które warto zwrócić uwagę.

Piotr Dębek

Wybierając aparat chcemy otrzymać urządzenie, którym będziemy mogli wygodnie fotografować. O wygodzie, a także o możliwościach decydują funkcje i cechy konstrukcyjne sprzętu. Osoby rozpoczynające przygodę z fotografią cyfrową przeważnie nie wiedzą jednak, na co zwracać uwagę. Poniżej przedstawiamy więc listę cech sprzętu z podziałem na te istotne, te czasami przydatne i te całkiem bez znaczenia. Zestawienia tego nie należy traktować jak prawdy objawionej, lecz inspirację do przemyślenia, czego oczekujemy od aparatu.

Cechy kluczowe:

1. Stabilizacja obrazu.
Mechanizm redukujący drgania wywołane przez trzęsące się ręce przyda się każdemu - w słabym świetle nawet urodzony snajper będzie potrzebował wsparcia. Oczywiście interesuje nas tylko stabilizacja optyczna, czyli realizowana przez mikroporuszenia matrycy lub grupy soczewek w obiektywie. Nie dajemy się nabrać na stabilizację elektroniczną lub programową, która polega tylko na podniesieniu czułości ISO i skutkuje katastrofalnym pogorszeniem jakości obrazu.
2. Wysokie czułości matrycy. Nietrudno o warunki, gdy nawet stabilizacja obrazu nie wystarczy do uzyskania nieporuszonego zdjęcia. Trzeba wówczas podnieść czułość matrycy. Im bardziej można zwiększyć ten parametr, tym większe nasze możliwości wykonywania zdjęć w słabych warunkach oświetleniowych. Jednak bardzo istotna jest tu jakość obrazu - wiele aparatów już przy 400 ISO tworzy kolorową sieczkę, w której trudno rozpoznać kształty pod szumami. Inne ratują się przed spadkiem jakości przez zmniejszenie rozdzielczości. Bywa to dość skuteczne, ale tracimy sporo szczegółów jakie aparat zarejestrowałby przy niższej czułości.
3. Zoom. Krotność zoomu się liczy, ale nie jest najważniejsza. Cóż nam po obiektywie o 12-krotnym przełożeniu, jeśli na krótkim końcu będzie on za wąski, by objąć grupę osób, złapać ujęcie panoramiczne czy przedstawić zabytkowe wnętrze? 10-15-krotne zoomy przydadzą się tropicielom dzikich ptaków, natomiast miłośnicy pięknych pejzaży powinni sprawdzać, jak szerokie pole widzenia ma obiektyw przy najkrótszej ogniskowej. Oczywiście bierzemy pod uwagę tylko zoom optyczny i nie dajemy się nabierać na zoom cyfrowy.


Superzoom:
Sony Cyber-shot H9 oferuje 15-krotny zoom optyczny, ale najkrótsza ogniskowa to odpowiednik 31 milimetrów - nieźle, ale nawet w kompakcie można uzyskać szersze pole widzenia. Za to na długim końcu mamy odpowiednik 465 milimetrów przy przysłonie f/4.5, co jest bardzo dobrym wynikiem.

4. Zaawansowane tryby pracy: priorytet czasu, przysłony i tryb manualny ekspozycji. Być może nigdy z nich nie skorzystamy, zdając się wyłącznie na programy tematyczne lub tryb "zielony". Jeśli jednak nasza wiedza o fotografii wzrośnie i zechcemy bardziej świadomie uczestniczyć w tworzeniu obrazów, może się okazać, że granicę naszej kreatywności wyznaczają funkcje aparatu. Zamiast wówczas przejść w tryb manualny, będziemy stosować dziwaczne obejścia przez programy tematyczne, by udowodnić, że jesteśmy mądrzejsi od cyfrówki.
5. Liczba przycisków. Zapewne zabrzmi to dziwnie, ale im więcej przycisków na obudowie aparatu, tym lepiej. Mnóstwo guzików oznacza, że rzadziej pojawi się konieczność zmieniania czegoś w wielopoziomowym menu, w które łatwo wejść, ale trudno coś znaleźć. Oczywiście do przycisków muszą być przypisane potrzebne funkcje, ale jeśli na obudowie aparatu widzimy tylko spust migawki i dźwignię zmiany ogniskowej, to możemy być pewni, że więcej czasu spędzimy konfigurując cyfrówkę niż robiąc zdjęcia.



Nawet najprostsze i najtańsze aparaty Canona, takie jak ten Powershot A460, pozwalają na ręczne ustawienie wartości przysłony i czasu ekspozycji. Większość innych firm uznaje tę funkcję za zastrzeżoną wyłącznie dla zaawansowanych modeli.
6. Wyświetlanie histogramu. Zaawansowane tryby pracy nie na wiele się przydadzą bez możliwości kontrolowania uzyskanego efektu. Najskuteczniejszym narzędziem do oceny prawidłowości ekspozycji jest histogram. Fotografowanie aparatem nie dysponującym możliwością wyświetlenia histogramu wykonanego zdjęcia to jak gra w rosyjską ruletkę: kwestią wówczas nie jest czy zepsujemy ważne ujęcie, ale jak często będzie nam się to zdarzać.

Cechy istotne lub nieważne w zależności od preferencji i upodobań:

1. Tryb macro od 1 centymetra. Nie każdy lubi się uganiać za robaczkami i motylkami, jeśli jednak ten rodzaj fotografii go pociąga, przyda się dobry tryb makro. Niestety, tak chwytliwe hasło "makro od 1 centymetra" powinien raczej odstraszać niż zachęcać - oznacza on, że maksymalne odwzorowanie uzyskamy niemal rozgniatając biedne żyjątko soczewką obiektywu. Znacznie wygodniej jest otrzymać to samo powiększenie w trybie tele, ale to rzadkość w kompaktach.
2. Duuuży wyświetlacz. Na większym ekranie widać więcej - w zasadzie. Jeśli za wzrostem rozmiarów LCD nie idzie zwiększenie rozdzielczości, mamy tę samą ilość szczegółów rozciągniętych na większej powierzchni - zysk z tej operacji odniosą tylko dalekowidze. W praktyce istotna jest też czytelność wyświetlacza w ostrym świetle południowego słońca, przydadzą się więc tutaj warstwy przeciwodblaskowe.
Aktualny rekordzista: HP Photosmart R937 ma ekran LCD o przekątnej 3,6 cala - na dodatek jest on dotykowy, co ma usprawiedliwić bardzo małą liczbę przycisków na obudowie.

3. Rozmiar i waga. Rozmiar ponoć ma znaczenie, tyle że w przypadku aparatów cyfrowych nie ma zgodności co do tego, czy lepszy jest mniejszy i lżejszy, czy większy i cięższy. Maleństwo łatwiej schować do kieszeni, zawsze się dla niego znajdzie miejsce w bagażu i trudniej znaleźć wymówkę, by go nie zabrać ze sobą choć na zakupy. A po drodze różne rzeczy mogą się zdarzyć, w tym okazje do ciekawych ujęć. Jak powszechnie zaś wiadomo, najgorszy aparat to taki, którego nie chce nam się zabierać ze sobą. Z drugiej jednak strony, gdy przychodzi do fotografowania, większa cyfrówka lepiej leży w dłoniach, a cięższy - jeśli tylko nie przesadnie ciężki - sprzęt łatwiej utrzymać stabilnie niż wydmuszkę wagi muszej.



Mały, zgrabny i śliczny, czyli Sony Cyber-shot T100. Miniaturowe wymiary nie pomagają w robieniu zdjęć, ale ułatwiają przełamanie niechęci do noszenia ze sobą wszędzie cyfrówki.
4. Tryb filmowy. Każdy kompakt potrafi nagrywać filmy, ale niektóre robią to lepiej od reszty. Przez ?lepiej? rozumiemy kilka parametrów: rozdzielczość (800x600 punktów to już prawie Hollywood), płynność (jeśli nie ma 30 klatek na sekundę, będziemy mieli filmy a la Charlie Chaplin), możliwość regulacji ogniskowej w trakcie nagrania oraz jakość kompresji obrazu. Ta ostatnia cecha jest najtrudniejsza do oceny przed zakupem. W zależności od użytej metody film może mieć jakość telewizyjną lub wyglądać jak taniej kamery amatorskiej sprzed dwudziestu lat.
5. Montaż dodatkowych akcesoriów. Do niektórych kompaktów można zamontować tuleję, na koniec której dokręcimy filtr polaryzacyjny albo telekonwerter. Zaawansowane modele mają nawet stopkę do zewnętrznej lampy błyskowej. Jeśli planujemy rozbudowywać aparat o różne dodatki, szukajmy modelu, który łatwo na to pozwala.
6. Dla prawdziwego twardziela. Niektóre aparaty bez stosowania dodatkowych obudów można zanurzyć pod wodę. Zdarzają się modele, które oprócz wody i pyłu dobrze znoszą także upadek na ziemię. Jeśli szukamy przygód, bawią nas ekstremalne sporty lub... chcemy kupić pierwszy aparat dla dziecka, odporność sprzętu na trudne warunki może być przydatna.
7. Megapiksele. Tak jest! Parametr, który większość kupujących uznaje za kluczowy, w rzeczywistości nie ma praktycznie znaczenia. Większość amatorów będzie przenosiła fotografie na papier formatu pocztówki, jeśli w ogóle będzie przenosić na papier, a nie zamieszczać w galeriach internetowych, przesyłać e-mailem czy po prostu oglądać na ekranie komputera. Do takich zastosowań wystarczą dwa megapiksele. Jeśli ktoś natomiast chce mieć odbitki formatu A4 lub większe, niech lepiej sięgnie po lustrzankę. Liczba megapikseli to nie wszystko, liczy się jeszcze ich jakość.
Dla podróżników i... dzieci - Olympus Mju: 770 wytrzymuje pół godziny pod wodą, zniesie ubłocenie, zapiaszczenie i upadek na ziemię z niezbyt dużej wysokości.
8. Wbudowana lampa błyskowa. Każdy kompakt ma jedną, żadna z nich nie zasługuje na miano dobrej. Moc w większości przypadków będzie zbyt mała, brak możliwości odchylenia palnika i odbicia błysku od sufitu lub ściany sprawia, że zdjęcia wykonane z wbudowanym fleszem będą miały głębokie, ostre cienie, prześwietlone nosy i niedoświetlone uszy.
9. Programy tematyczne. W praktyce potrzebne jest 5-7, wszystkie ponad to należy traktować jak chwyt marketingowy i pułapkę na klienta. Podstawowy zestaw programów tematycznych ma każdy aparat i to wystarczy, a jeśli nie wystarczy, to znaczy, że potrzebujemy zaawansowanych trybów pracy, a nie kolejnych dwudziestu programów.

źródło: www.dfv.pl
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
stat4u